Ten niniejszy wpis miałem stworzyć już z miesiąc temu, ale czasu nie miałem. lepiej później niż wcale. Chodzi o temat strzelaniny w Wiszni Małej gdzie do gangstera włamującego się do bankomatu podchodzili po cichu antyterroryści. Gangster zorientował się co się dzieje, otworzył ogień, zabił jednego antyterrorystę a drugiego ranił. I sam został zabity.

Po tragedii Jarosław Szymczyk będący Komendantem Policji, powiedział, że na czele grupy antyterrorystów szedł policjant z tarczą balistyczną. Niestety siła strzałów była tak duża (gangster strzelał z Kałasznikowa), że spowodowała odrzucenie tego policjanta i częściowe odsłonięcie pozostałych policjantów. W tym momencie prawdopodobnie strzały dosięgły pozostałych funkcjonariuszy. Szymczyk powiedział też, że policjanci – antyterroryści nie wiedzieli, że gangster jest uzbrojony. Brzmiało to w moim odczuciu jak zamiar usprawiedliwienia antyterrorystów i policjantów przygotowujących akcję. Komendant stwierdził, że nie dopatrzyli się błędów w przeprowadzeniu akcji i jej przygotowaniu.

Zacznijmy trochę od końca. W jakich sytuacjach wkraczają antyterroryści? Między innymi w takich, gdy istnieje uzasadnione podejrzenie że osoba którą policja ma zatrzymać, jest uzbrojona i może tej broni użyć. Skoro wkraczają antyterroryści z tarczą balistyczną to przecież mają się z tym liczyć, że przestępca może mieć broń i może jej użyć. Gadanie że „antyterroryści nie wiedzieli że przestępca ma broń” to żenada.

Po wystąpieniu, konferencji prasowej Szymczyka powątpiewałem mocno w prawdziwość tych słów, jakoby wskutek strzałów policjant nie utrzymał tarczy balistycznej. Co prawda gangster strzelał nie ze zwykłego pistoletu ale z kałasznikowa, ale…

Reporterzy telewizji TVN dotarli do innych policjantów w tym antyterrorystów którzy w akcji nie brali udziału ale dużo wiedzieli i chętnie, zachowując anonimowość opowiadali. Jeden z nich – antyterorysta który na szkoleniu przyjmował ogień z ostrej amunicji na trzymaną przezeń tarczę balistyczna powiedział, że strzałów ze zwykłego pistoletu czyli np. Glocka, to w ogóle się nie czuje za taka tarczą (ważącą około 30 kg). Strzały z Kałasznikowa owszem, czuje się, ale też nie powinno dojść do odrzucenia tarczy tym bardziej, że na takiego tarczownika wybiera się nie byle kogo tylko z odpowiednia siłą, wagą.

Widzowie Superwizjera dowiedzieli się też od tych anonimowych policyjnych informatorów, że wszyscy przygotowujący i realizujący akcję doskonale wiedzieli, że gangster ma broń i nie zawaha się jej użyć, że to desperat jakich mało, że nawet zapowiadał tak w ogóle, że nie zawaha się walić do policji gdyby kiedyś gdzieś chcieli go zatrzymać.

A błąd według informatorów polegał na tym, że gdy gangster zaczął strzelać, to antyterroryści nie byli nawet w szyku, nie tarcza jeszcze nie została ustawiona. Zdradziła ich ponoć jakaś karetka przejeżdżająca na sygnale, wtedy gangster wyszedł i zaczął strzelać. I to byłoby na tyle dzisiaj. Jakoś wierzę tym informatorom a nie komendantowi głównemu.