Byłem w zeszłym tygodniu w sądzie jako świadek zeznawać. W 2017 roku bowiem klient zlecił mi windykację pożyczki. W trakcie prowadzenia windykacji klient doinformował mnie, że ta pożyczka była tak naprawdę na sprowadzenie przez dłużnika samochodu. Wiecie, zamiast sporządzić właściwą umowę, wymyślili umowę pożyczki. Okazało się jednak, że taka osoba a przynajmniej pod wskazanym w umowie pożyczki adresem, nie istnieje. Coś mnie tknęło i zapytałem klienta, czy w ogóle widział się z dłużnikiem. Odpowiedział, że nie, gdyż pośredniczył w tym niejaki pan X który wziął odeń kwotę pożyczki i poszedł z umową do tego niby dłużnika i przyniósł klientowi podpisaną umowę pożyczki.

Już domyślacie się, kto jest oskarżonym, w sprawie w której zeznawałem? Tak jest, pan X.
O.K. ale do rzeczy. Zapytany zostałem w sądzie, czy weryfikuję dane dłużników przed przyjęciem zlecenia. Odpowiedziałem, że nie, że to na kliencie spoczywa odpowiedzialność za przekazania prawdziwych danych a weryfikowanie przed przyjęciem zlecenia, czy taki dłużnik naprawdę istnieje i czy mieszka tam gdzie wskazał klient, byłoby uciążliwe i generowało niepotrzebne koszty. A ja nie jestem instytucją typu Policja co może to szybko ustalić. Co innego jak chodzi o dłużników będących przedsiębiorcami, tu łatwo i szybko można zweryfikować. Między innymi z tego powodu generalnie prowizje za windykację osób prywatnych są wyższe niż za windykacje przedsiębiorców. Zresztą, dodałem, gdy pojawiły się wątpliwości co do tego, czy taki dłużnik istnieje, to klient przesłał mi NIP niby tego dłużnika a po sprawdzeniu tegoż okazało się, że to NIP jakiejś innej osoby.

W tym momencie prokurator do mnie, jakoś tak (wiecie, jakby ujawnił, że fałszywie zeznaję, że mam dostęp do poufnych danych osobowych): „No, to bardzo ciekawe. Mówi Pan, że nie jest instytucją, co wiemy, wobec czego nie ma Pan dostępu do weryfikacji danych osób. To proszę nam powiedzieć, w jaki sposób sprawdza Pan NIP-y”. I porozumiewawczo patrzy na sędzię uśmiechając się z zażenowaniem.
Słuchajcie, wygląda na to, że facet nie miał pojęcia, że każdy może w internecie sprawdzić NIP każdego, w ogólnie dostępnych źródłach. Pouczyłem więc grzecznie pana prokuratora, że można tego dokonać na przykład na stronie GUS i nie tylko. Wspomniałem też o tym, że można nr NIP wpisać w Google i jest wysoce prawdopodobne że pojawi się wraz z danymi podmiotu w jakimś katalogu i nie wykluczam, że w 2017 roku właśnie tak sprawdziłem, czyj to NIP.

windykator